niedziela, 16 sierpnia 2015

3. Tango z okoniem

Zabrzmiały pierwsze dźwięki tanga, Severus Snape chwycił w zęby przepiękną herbacianą różę i jednym susem znalazł się przy ubranej w kuszącą czerwoną sukienkę, wiecznie młodej i pięknej, profesor transmutacji. Minerwie McGonagall, która kusiła go każdym skrawkiem swojego ciała... Nawet owłosionymi nogami, które  niestety zapomniała ogolić.Mimo wszystko Severus wiedział, że Minerwa jest perfekcyjną tancerką. Zawsze przynajmniej sobie wyobrażał, jak dziko tańczą na łące, a gdzieś w oddali słychać  gwizdy zdumienia. Minerwa szybko załapała rytm i zaczęła prowadzić Seva. Nie było nic dziwnego w tym, że co chwilę deptała mu nogi. Miał za duże stopy, powinien je trochę przyciąć, tak samo jak włosy. Ale musiała przyznać, że ten tłuszcz, który spływał mu już na oczy podniecał ją. Była wręcz  pewna, że nigdy nie mył swoich włosów. Lecz nie przeszkadzało to jej, bo sama przecież nie goliła swoich miejsc intymnych.
Severus Snape nieświadomy obecności swojego przyjaciela, który jednocześnie był dyrektorem Hogwartu, położył swoje ziemiste dłonie na opiętych wyjątkowo mocno pośladkach Minerwy.
Nauczycielka transmutacji wciągnęła głośno powietrze, gdy sprawne dłonie mistrza eliksirów pieściły jej tyły.
-Och...-wymsknęło jej się. Mocno zarumieniona również ścisnęła soczyste, tylne części ciała Sevusia. Bo musicie wiedzieć, że miał czym się pochwalić "tu i ówdzie".
 Spojrzała mu w oczy i przylgnęła do niego całym ciałem, przy okazji wyczuwając jego erekcję.
- Oh tak bardzo mnie podniecasz. - wymamrotał Severus, bezowocnie starając dostać się pod przylegającą do ciała, jak druga skóra sukienkę.
- Tak samo mówiłeś Severusie, gdy  zabawialiśmy się z Fakwesem na błoniach. - powiedział urażonym tonem Albus.
Minnie obruszyła się.
-Severus na pewno woli moje naturalne włosy "tam na dole" niż jakieś marne, śmierdzące pióra jakiegoś ptaka...
 -Oczywiście...-powiedział bez przekonania Seviś, wspominając piękne chwile z feniksem, który ku jego nieostrożności, przy pierwszym pchnięciu zamienił się w popiół.
- Dobrze wiesz Albusie, że kobieta to coś lepszego niż gejowskie igraszki na oczach całej szkoły.
- Nie mów, że ci się nie podobało zwłaszcza, jak pan Potter dobrze ci robił. A myślę nawet, że gdyby nie przydatne zaklęcie ,, erecto" to nie odkleiłby się od młodej panny Weasley.
Snape spiorunował go wzrokiem.
-Gada głupoty, nie słuchaj go Minnie.

I poprowadził zdezorientowaną kobietę z dala od Albusa. Znów zaczęła się namiętna gra ich ciał.
Uprzednie porządnie które nie zdążyło jeszcze opuścić Minerwy, rozgrzało jej wnętrze na nowo. Ciało stało się jeszcze bardziej łaknące zmysłowych pieszczot i delikatnego dotyku magicznych dłoni Severusa.
Określenie "magiczne" nie jest ani trochę przesadzone. Po chwili zmysłowego tańca, Minerwa zaczęła odczuwać magię płynącą z palców Seva, która rozchodziła się po całym jej ciele, jeszcze bardziej budząc w niej pożądanie.
-To na pewno czarna magia-przeszło jej przez, zamglone już, myśli. Nie ważne, że czarna. Ważne, że skuteczna.
 I wtedy stało się...
Minerwa głośno krzycząc dostała orgazmu. Co dziwne.. tylko za pomocą dłoni Severusa. Cała sala spojrzała na nią. Niektórzy zdziwieni, inni rozbawieni, oraz nieliczni-obrzydzeni.
Tylko Harry zachował się, jak przystało na kochanka Snape'a, poczerwieniał na twarzy i zazdrością przeszło mu przez myśl stwierdzenie, że Ginny z pewnością nie doprowadziła by go do rozkoszy swoimi piegowatymi rękoma.
 Ron tym czasem wyszedł zza stołu w kącie sali, po udanym stosunku (taak, dodatkiem tu jest ChickRon) i oblizał namiętnie palce.

-Kocham tego kurczaka.-powiedział niestety zbyt głośno. Wszyscy tym razem spojrzeli na Ronalda. Ten jednak nieskrepowany, chwycił kolejne skrzydełko i dumnym krokiem wyszedł z Sali.
-Ty.. mnie nie zamienisz na kurczaka... prawda? -zapytała zmartwiona McGonagall.
- Ależ oczywiście, że nie, co najwyżej w okonia. - odparł , a Minerwa spojrzała na niego przerażona.
- Żartujesz prawda?
- Ależ oczywiście kochanie! - odpowiedział, jednak po cichu snuł marzenia o tym, co mógłby zrobić z Minnie, gdyby ta stała się okoniem.
Widział przez delikatną mgłę siebie wskakującego do jeziora. Tuż za nim płynie wodospad... i nagle. Widzi ją! Tak to ona! Po jej szorstkim ciele spływa woda. Delikatne usta błyszczą się w słońcu. I te bez powiekowe oczy. Chwycił w dłonie rybę i zaczyna ją całować.
-Sev...-szepcze.
-SEVERUS!- Wrzask brutalnie ściągnął go na ziemię.
Wciąż był w sali...
-Użyłam legilimencji... -powiedziała ze łzami w oczach. -wiem, że wolałbyś okonia!
 -To nie tak..
-Nie przerywaj. Co innego zwykły okoń, a co innego ja przetransmutowana w tą rybę. Dla Ciebie wszystko. Spełnię Twoją fantazję!
Severus Snape patrzył się oniemiały na kobietę swojego życia. Nie wierzył, że zgodziła się na zamianę w okonia i to dla jego przyjemności! Już widział oczami wyobraźni, jego spermę na mieniących się łuskach Minnie.
Zaprowadziła go do swoich komnat.
-Severusie... bo jak ty chcesz zadowolić rybę? Snape'a szlag trafił. Jak on mógł o tym nie pomyśleć! Przecież nigdy nie przerabiał anatomii ryb! Co on teraz biedny zrobi? Ma taką wielką ochotę przelecieć tą słodką, soczystą, oślizgłą rybkę.
Myślał chwilę, a potem na jego ustach wykwitł szeroki uśmiech, tak rzadko widywany przez kogokolwiek. Najlepszą i najprostszą metodą, na Weasleya i kurczaka.
- Nie martw się kochanieńka, najprostszym sposobem. Na Weasleya i mięso.
McGonagall przełknęła głośno ślinę wiedziała, co to oznacza. Jednak, skoro się już na to zdecydowała to nie miała zamiaru rozczarowywać podnieconego kochanka i jego erekcji. Machnęła różdżką i pokój zapełnił się do połowy wodą. Następnie przetransmutowała się w rybę. Ale nie w byle jaką. Była okoniem! A dla Seva to nie byle co. Rzucił na siebie czar oddychania pod wodą i zanurzył w wodzie. Rozebrał się szybko i podpłynął do Minnie. Chwycił je w swoje magiczne ręce. Zaczął ocierać się swoją erekcją o jej szorstkie łuski, pojękując, co skutecznie tłumiła woda.
Minerwa, jako ryba nie była w stanie wydać z siebie pełnych rozkoszy jęków, które z całą pewnością nakręciły by Snape'a do szybszych ruchów. Jedyne, co wyrażało zachwyt nauczycielki transmutacji były szeroko otwarte usta, co natychmiast wykorzystał Severus wpychając jej do ust twardą męskość. Poruszał się szybko w ustach swej okoniej kochanki
Niestety cały członek Seva nie mieścił się w rybie. Niestety był zbyt podniecony, żeby myśleć racjonalnie. Poruszał biodrami, coraz szybciej. Minnie jeszcze bardziej rozszerzyła oczy, ponieważ czuła go już przy samej płetwie ogonowej. Zaczęła poruszać szybko ustami muskajac boki jego penisa. Oboje doszli w tym samym momencie. Niestety Snape z głośnym krzykiem wystrzelił do jej wnętrza, rozrywając przy okazji Minerwę od tyłu.
-A to heca-szepnął do siebie i powoli wyszedł z McGonagall.
 Cztery dni później Minerwa została pochowana w Dolinie Godryka, tuż obok Lily jego pierwszej pierwszej miłości, którą niestety zabił Voldemort, nim Severus zdążył do niej dotrzeć. Cała ta sprawa z Minnie była na językach jeszcze przez długi czas. Nawet Albus nie zagrzewał już łóżka dla Mistrza Eliksirów, co prawdopodobnie miało oznaczać, że domyślił się kto wykończył Minerwę pod postacią okonia.
~*~*~
Severus minął na korytarzu wysoką czarnowłosą dziewczynę z długimi nogami, nie obchodziło go nawet, że dziewczyna miała krawat z Ravenclawu. Po prostu musiał ją mieć po tak długim czasie, gdy nie miał swojej męskości w żadnej osobniczce płci żeńskiej...







niedziela, 24 maja 2015

2. Kilka teorii samotnego palca Petera.

Zastanawialiście się kiedyś nad innymi teoriami samotnego palca Petera? . Inną teorią niż tą którą przedstawiła nam Rowling  Nie? To my wam chętnie przedstawimy kilka ciekawych teorii dotyczących jego braku jednego palca…

Teoria I

A co jeśli tak naprawdę odcięty palec na środku ulicy to wynik zaraźliwego trądu ?
Mogło być równie dobrze tak :
Peter nie świadomy tego że w tropikach panuje epidemia zaraźliwego trądu wyjeżdża na wakacje w celu poznawania nowych smaków bo jak  wszystkim wiadomo Peter to ogromny łasuch. Natrafia w Tropikach na ogrom różnych nowych smaków których nigdy by ze sobą nie połączył gdyby nie mądrości tamtejszych  mieszkańców. Jednak w pewnym momencie przy bliskim spotkaniu z pewnym ulicznym żebrakiem , zaraża się trądem. A wiadomo jak to jest z trądem. Skóra gnije na zarażonych a potem odpadają zakażone części ciała. Tak właśnie mogło być z Peterem. Na środku ulicy wcale nie musiało być Syriusza tak jak twierdziły wszystkie osoby obecne na tej ulicy a które potem zginęły rzekomo od zaklęcia ,,Avada Kedavra ‘’ a co jeśli Syriusza nie było wtedy na tamtej ulicy. Co jeśli ci mugole i czarodzieje obecni na tej ulicy zarazili się od Petera  trądem i przechodzili przyśpieszony proces gnicia czego skutkiem mogłyby być halucynacje i nagła śmierć? Syriusz Black wówczas nie musiałby być obecny na miejscu gdzie po Peterze znaleziono tylko palec.
Teoria II

A gdyby tak  palec na środku ulicy był wynikiem obfitej w alkohol imprezy? 
Mogło być tak :
Zważając na fakt iż Huncwoci byli znani w Hogwarcie z iście huncwockich dowcipów i  największych popijaw które organizowane były nie tylko z okazji wygranego  przez drużynę domu lwa meczu quidditcha. Impreza była z każdego możliwego powodu. A to ktoś z paczki ma urodziny a to komuś urodziło się rodzeństwo aż po fakt iż ktoś dostał  ,,T’’  z eliksirów. Tak więc teraz uzasadniony jest fakt iż brak jednego palca u Petera może wynikać z tego że człowiek pod wpływem ognistej whiskey nie kontroluje swojego zachowania. A co jeśli  Peter stracił palec wyłącznie przez własną głupotę i słabą głowę. Bo gdyby  Glizdogon stracił orientację w sytuacji  i zapragnął zagrać  w Knife Games* ( gra nożem między palcami)  I w ten felerny sposób utracił jeden spośród swoich wszystkich dwudziestu palców. Ta teoria jest niezwykle prawdziwa prawda? Bo wiadomo iż ½  Huncwotów sprowadziła biednego Petera na złą drogę. Dziwne jest to że James i Syriusz nie powstrzymali swego przyjaciela przed tak drastycznym czynem. Ale czego się można spodziewać po dwójce największych i najbardziej rozchwytywanych Huncwotów? Równie dobrze Huncwoci mogli świętować fakt iż wiecznie nie dostępna dla Pottera Evans to właśnie z nim miała swój pierwszy raz. Albo fakt iż Syriusz nie ma zamiaru się ustatkować. Co mnie i was pewnie zbytnio nie dziwi. Powodów mogło być dużo. Jednak ja na miejscu Petera bym się zemściła.. jak ? to proste. Upiekłabym ciasto i dodała do niego jakąś mega silną truciznę przez którą, pogrążyliby się w trwającym tysiąc lat śnie. Niczym w bajce o Śpiącej Królewnie.
Teoria III

A gdyby tak  samotny palec na środku  ulicy był wynikiem  nieudanej teleportacji?
A co jeśli  było tak?
Jak powszechnie wiadomo  Peter był najbardziej   rozlazłym i najmniej popularnym Huncwotem. Nie umiał wyczarować  Patronusa, jako  ostatni  opanował  przemianę w animaga. Niby  zdał  egzamin  na teleportację lecz  można się łatwo domyślić że z najgorszym  skutkiem. O ile dostał  licencję na teleportację za pierwszym razem , mógł  ją dostać za pierwszym, drugim a nawet trzecim razem. Tego nie wiemy, ponieważ J.K. Rowling  za dużo nie wyjawiła o  najniższym, najmniej urodziwym i najmniej inteligentnym Huncwocie. Może po prostu to było tak że  chciał teleportować się do tego mugolskiego miasta na którego ulicy znaleziono jeden jedyny samotny palec. Podczas teleportacji  możliwe jest rozszczepienie a co jeśli  tamtego dnia gdy zginęli  Potterowie , Peter wcale nie zamienił się w szczura? Co jeśli  to była jedna i ogromna pomyłka?  Spowodowana faktem że gdy podczas  teleportacji uległ uszkodzeniu jego palec , który pozostał  na ulicy jako jedyny dowód że coś takiego miało miejsce. No  teraz pozostaje jeszcze sprawa  martwych mugoli i czarodziei. Proste wytłumaczenie. Proste jest  najlepsze, skoro na ulicy byli mugole którzy nie wiedzieli o  istnieniu magii , Hogwartu ani nawet czarodziei , a skoro Hogwart był chroniony przed ciekawskimi spojrzeniami mugoli , jest to równoznaczne z tym że  mugole którzy nie byli wtajemniczeni w życie Hogwartu , nie mieli prawa o nim wiedzieć. Były to mroczne czasy , gdzie pałętał się Voldemort , który miał za swój osobisty cel wytępienie wszystkich mugoli , czarodziei półkrwi , no i na koniec mugolaków którzy uczyli się w Hogwarcie a według Czarnego Pana nie powinni. Peter najbardziej bojaźliwy do niego dołączył  jest to niemal pewne że  Lord Voldemort zanim pozwolił  Peterowi ( bardziej znanemu jako Parszywek szczur Rona) zasilić swoje szeregi ten musiał się wykazać jakoś , pokazać że na pewno jest w stanie stanąć po stronie Czarnego Pana i  wiernie mu służyć. Zadaniem było rzucenie  jednego z zaklęć niewybaczalnych  to  zaklęcie  było  znacznie gorsze niż imperius czy chociażby Cruciatus …  Avada Kedavra , jedyną osobą która dwukrotnie  przeżyła to zaklęcie był Harry Potter. Nie wiemy jednak  kto był ofiarą Pettigrew  w momencie gdy tamten  miał tak zwane ,,testy  próbne ‘’. Wiemy że  Peter mimo że strachliwy zdający  się mieć jakieś skrupuły na polecenie Voldemorta zabija Cedrika Diggory’ego. Jeśli  Glizdogon  potrafił rzucić zaklęcie uśmiercające  to znaczy że robił to już wcześniej. Martwi  mugole i czarodzieje na ulicy , byli sprawką Petera. Tamten Peter nie był tym niewinnym ukrytym w cieniu swych przyjaciół zakompleksionym  chłopakiem. Był inny , nadal skryty w cieniu . Tym razem cieniu Voldemorta. Więc z każdego punktu widzenia jest  jasne że za morderstwami stoi Peter , który z naszych założeń stracił palec przez nieudaną teleportację.  Każdy  z zebranych mugoli widział na własne oczy teleportację Petera. Nikt z mugoli nie  był wtajemniczony w świat Magii nikt z zebranych  na tamtej ulicy ludzi nie magicznych nie wiedział z kim ma do czynienia. Dlatego przyszło im zginąć. Sprawę ciał mugoli mamy wyjaśnioną druga sprawa to  śmierć czarodziei. Niby wtajemniczeni w świat magii nie mieli  za co zginąć. Chyba że:
a) Nie byli czystej krwi . Co stawia to w takiej sytuacji iż  byli albo półkrwi albo byli mugolakami.
b)  Niekoniecznie byli brudnej krwi. Ale jeśli stanęli w obronie niewinnych niczego nieświadomych  mugoli , Pettigrew miał powód by zabić.
c) Nie ma punktu c. PETER  TO ZDRAJCA  ( wybaczcie ale musiałam to napisać xd)
A wracając do  obecności Syriusza Blacka . Mógł być a mogło go nie być.  Większość świadków która widziała jak Syriusz Black w akcie  rozpaczy  rozwala . Tak dosłownie rozwala Petera na kawałki tak że z tego zostaje tylko palec. Najprostsza część teorii . Praktycznie wszyscy ( o ile nie wszyscy ) obecni na ulicy oberwali  ,,Avadą’’ . Jedynym świadkiem mógł być ktoś kto uchował się gdzieś w kącie gdzie nikt go nie dostrzegł , osoba ta wówczas mogła być tak wystraszona na amen że  miała jakieś omamy. Albo druga opcja widział to jakiś starszy pan  przez firankę siedząc na starym rozpadającym się taborecie . Który oglądał  całe starcie niczym  film w kinie 3d . Tylko popcornu mu zabrakło … A szkoda bo co to za spektakl bez przekąski bądź zagryzki .
Teoria IV

Wyobrażaliście sobie kiedyś , Petera jako stałego bywalca  Gospody pod Świńskim Łbem albo chociażby Dziurawego kotła ? Petera jako  hazardzistę ? Nie ? To nic straconego !

A gdyby to było tak ?

Peter , jako  częsty bywalec  różnych  gospód , oprócz picia miodu pitnego , ognistej whiskey,  i kremowego piwa. Z czasem zaczął  grywać o różne rzeczy , o kolejkę whiskey o galeony , knuty i sykle. Grywali o wszystko co tylko wpadło im do głowy. Kiedyś ktoś nie wiadomo już kto wpadł na pomysł  że ten który wygra dzisiejszą partię pokera  dostanie pięknego puchacza. Na puchaczu się nie skończyło. Kilka dni później mogli się  założyć  o coś bardziej drastycznego. Co? Proste . O to że ten który przegra będzie musiał odciąć sobie palec. Co najmniej dziwne. Ale hazard to hazard . Nałóg. Jest  złota zasada dla graczy pokera . Kto  nie ma szczęścia w miłości ten ma w szczęście w kartach. Dlatego w Gospodzie pod Świńskim Łbem  bądź w  Dziurawym  Kotle , przy stole przeznaczonym na  partyjki pokera siedziały tylko i wyłącznie  osoby które mają tyle nieszczęścia w miłości że odpuścili sobie kobiety . Bo po co żyć z kulą u nogi ? Od każdej  nawet najświętszej zasady jest jakiś wyjątek. Tu również . Peter nie mający szczęścia w miłości nie ma też szczęścia w kartach. Mimo  to grał , grał. Aż przegrał a tym razem stawką był palec. Peter musiał sobie odciąć palec. Peter mimo że strachliwy jednym szybkim ciosem potężnego topora (ta może od razu  tasak? )  zaciskając zęby by nie krzyknąć z  bólu by nie dać satysfakcji wygranemu i tym którzy nie wygrali ale też nie przegrali? Krew lała się  okropnie lecz Peter chwile później i tak zemdlał.

wtorek, 24 lutego 2015

1. Co w trawie piszczy,czyli o tym co surowa Pani Profesor transmutacji,robi poza Hogwartem.

Hej :)

Na początek , Ja tzn. Mała Czarna , chciałam wam oznajmić że będzie tutaj podtekst nie dla osób poniżej 12 lat , a Dorix pewnie by się ze mną zgodziła .

 No dobra , zapraszamy do czytania :***


~*~*~


Pocałunki były coraz bardziej namiętniejsze , oddechy coraz płytsze . Ale mimo to ani ona ani on nie przerywali go . Mężczyzna rzucił ją na łóżko a sam ściągnął buty i skarpetki po czym położył się koło kobiety która oddychała spazmatycznie . Pocałował namiętnie jej usta , a ona nie była mu dłużna. Podciągnęła jego koszulkę i muskała ustami jego owłosioną klatkę piersiową .Niestety gdy zrzucił jej koszulę, w jego oczach można było zauważyć, że jest zawiedziony. Między nimi panowała cisza, a on leżał półnagi obok kobiety swojego życia, która niestety... –

- Coś się stało?- zapytała zdezorientowana.

 –Ty...-Nie mógł tego z siebie wydusić. Spojrzała w dół i westchnęła.


-Chodzi o to, że zaklęciem powiększam sobie piersi? Przecież nie jest ważne to, że skutkiem ubocznym jest kolor zielony... Prawda?

 - Oczywiście że nie! – zapewnił gorliwie i z powrotem doskoczył do Minerwy .

Ona przygryzła mu lekko płatek ucha, on zamruczał jak rasowy kociak. Ona była coraz bardziej napalona a on myślał tylko o tym jak bardzo jędrne są jej piersi . Zaczął całować jeszcze bardziej zawzięcie jej szyję , żuchwę , i obojczyki , co jakiś czas on pozostawiał na jej filigranowej skórze malinki . W końcu kobieta , zaczęła majstrować przy pasku jego spodni on myślał teraz o tym że jeśli nie zwiększą tempa zaraz eksploduje . Klatka piersiowa kobiety falowała szybko . Do pokoju , weszła matka dziewczyny , lecz żaden z kochanków nie zwrócił na to najmniejszej uwagi . Nie wydała z siebie żadnego dźwięku tylko patrzyła z coraz większą ekscytacją na umięśnionego mężczyznę i prawie nagą córkę . Których języki odprawiały dziki taniec namiętności . Matka dziewczyny zagryzła do krwi wargę aby z jej ust nie wydobył się jęk podniecenia . Kobieta , od tak dawna potrzebowała bliskości a na męża nie miała co liczyć . Nie zgodził się brać leków na potencję , a co to za przyjemność kochać się z takim mężczyzną , który względem łóżka nie był prawdziwym mężczyzną … A przecież różdżki sobie w swoje czułe miejsce nie wsadzi . A gdyby tak udać się do ...Voldemorta. Przecież on zna się na takich sztuczkach. Nie raz widziała co dzieje się w jego prywatnych kwaterach, gdy zjawia się u niego ta szmata Bellatrix… Niestety Voldi Doldi miał zajęte wszystkie terminy , pewnie znowu była u niego ten dziwkarski Snape . Kobieta zdecydowała w jednym momencie co zrobi ..


-Przepraszam! Chciałbym coś wtrącić! -Odskoczyli od siebie, a Minerva dłońmi zaczęła zakrywać intymniejsze części ciała. Otóż przed nimi stała matka kobiety.

-M-mamo?! -Och nie przeszkadzajcie sobie! Chciałabym tylko oznajmić, że wy tu wyrabiacie... nie wiadomo co , a wszyscy Potterheads z konwersacji wam się przyglądają. Uważam.. ale to oczywiście wasza decyzja. Czy nie lepiej byłoby przerzucić się na priv? .

- O... Oczywiście mamo – odparła zażenowana .

-Delikatnie ujmując to jest scena erotyczna... więc żegnamy ! Za mną wy nicponie! Tylko seks wam w głowie.. a nauka? Kto ostatnio dostał "T" z eliksirów Minnie?


- Oj mamo ! – jęknęła – przecież wiesz że będę uczyć transmutacji a nie eliksirów – Dodała .

 - No dobrze , dobrze – powiedziała - Natychmiast przesuń się i zrób miejsce. -Taak.. Oboje kochanków wiedziało, że jej matka uwielbia trójkąty...


Wyżej wspomniana Minerwa przesunęła się posłusznie i już po chwili można było usłyszeć zadowolone jęki całej trójki … 
Odgłosy orgii usłyszał nie kto inny jak Albus Dumbledore. Od dawna widział, że tą trójkę do siebie ciągnie. Sam niestety nie miał okazji... Ale chciał... nie. On pragnął, do nich dołączyć.


~*~*~

Mamy , nadzieję że wszyscy dobrnęli do szczęśliwego końca , i nikt nie dostał zawału , albo coś w ten deseń :3 . Miniaturka , krótka mamy nadzieję że następna będzie troszkę dłuższa , ale nigdy nic nie wiadomo :3 .


Pozdrawiamy


Dorix i Mała Czarna